Heniek szuka szczęścia. Cz.7

Gdy już miał pewność co do jej wieku, wszedł na jej zdjęcia, aby zobaczyć kto kryje się pod tym profilem. Większość zdjęć nie pokazywała twarzy, jednak w końcu trafił na zdjęcie gdzie jej wizerunek nie był ukryty.
-A więc jednak…

Na zdjęciu zobaczył rysy twarzy swojej rozmówczyni sprzed kilku godzin. Przyglądał się temu zdjęciu uważnie, bez pośpiechu. Starał się porównać każdy zapamiętany szczegół z tym, co widział na monitorze. Zadziwiający był fakt, że przyglądając się fotografii nie mógł wyjść z podziwu, że znów uległ temu samemu złudzeniu.

-Jak ona to robi?

I okazuje się, że trafił. To właśnie Agnieszkę widział w towarzystwie tamtego, nieznanego chłopaka. Mało tego – tym razem patrząc na jej zdjęcie z bliskiej odległości, znów widział w niej małoletnią dziewczynę. Spojrzał więc ponownie, z większej odległości. Wstał od stołu, wziął laptopa i położył na podłodze pod oknem, a sam udał się na przeciwległy koniec mieszkania. To była największa odległość w jego przestrzeni mieszkalnej. Stojąc najdalej jak się da, spoglądał na ekran i obserwował zdjęcie. I tym razem, zdecydował się zrobić test na żywo, zmieniając odległość od ekranu. Wyniki mówiły same za siebie.

-Zupełnie tego nie rozumiem… Ja-Jak z bliska można być młodszym, a z większej odległości wyglądać na więcej lat? Pierwszy raz spotykam się z takim zjawiskiem.

Heniek nie mógł uwierzyć własnym oczom. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie widział i był bardzo zaskoczony takimi wnioskami. To była dla niego kolejna tajemnicza sprawa. Heniek chodząc po mieszkaniu rozmyślał o tym wszystkim. Nie rozumiał dlaczego kobieta tak się zachowywała, co oznaczały jej wiadomości z podtekstem seksualnym niemal od pierwszego kontaktu, to jej uwodzące zachowanie na ulicy wobec nieznanego chłopaka, a potem te dziwne zdania, które wypowiedziała przez telefon. To wszystko jak na razie nie łączyło się w całość.
Dlatego postanowił dalej szukać informacji, grzebać, dłubać aż znajdzie więcej informacji, które skleją mu pełen obraz tej tajemniczej blondynki. Położył ponownie laptopa na stole i rozpoczął śledztwo.

Na zegarku widniała godzina 5:22, za oknem jeszcze było szaro, gdy Heniek wybudził się ze snu przez gwałtowny ruch, miał jakiś szalony sen. Zaspanymi oczami zauważył, że zasnął przy stole. Laptop jeszcze działał, ale to dzięki zasilaniu z sieci. Podniósł głowę ze szklanego blatu i trzęsąc się z zimna, wyprostował na krześle.

-Mój Boże, jak mi zimno! Szkło jest zimne…więc zmarzłem. Ten szklany blat to nie był taki dobry pomysł… A na pewno nie do spania na nim.

Pierwsze co zrobił zmarznięty chłopak, to pójście w stronę ekspresu, przygotowanie kubka i wybór kawy. Tym razem postawił na espresso. Wiedział, że nie może już się zdrzemnąć, bo za niecałą godzinę i tak musiałby wstać.

-Nie idę już spać, bo potem będę senny w ciągu dnia.

Nie czekając aż napój będzie gotowy, wybrał się do łazienki, wziąć prysznic. Ciepła woda trochę go ogrzeje, ale pewnie nie pomoże w rozbudzeniu się. Jednak mimo obecnej wciąż senności, nie mógł przestać myśleć o tym co się stało poprzedniego dnia. Wciąż zastanawiał się co łączy te wszystkie elementy w całość. Tak się zamyślił, że nie zauważył jak długo był pod prysznicem. W tym czasie, za oknem już pojawiło się słońce, a na dworze zaczęło robić się cieplej.
Gdy już wyszedł z łazienki i ubrał się na kolejny dzień pracy, jego kawa była już chłodna. A tego akurat Heniek nigdy nie lubił.

-Znowu zostawiłem kawę na zbyt długo. Nie cierpię takiej chłodnej.

Skrzywił się trochę, ale gdy zobaczył, że na zegarku jest godzina 7:30, bez zastanowienia wypił espresso niemal jednym haustem i w pośpiechu zaczął wychodzić z domu. Przekonany, że pewnie i tak czegoś zapomniał, wsiadł do auta i pojechał do biura. Tego dnia miał mieć poranne spotkanie z jednym ze swoich klientów.

O 7:50, niemalże 10 minut przed początkiem pracy, Heniek wpadł do biura jak poparzony.

O 9:00 przyszedł John, jeden z klientów. Był on właścicielem firmy produkującej tekstylia. W głównej mierze były to spodnie. Tego dnia, zwykle rozpromieniony i pełen pozytywnej energii John, przyszedł na spotkanie z poważną i smutną miną.

-Cześć Adam.

-Dzień dobry. Miło mi pana widzieć, John.

Gość przywitał się z Heńkiem i usiadł przy jego biurku.

-Jak interesy?

-Wiesz, teraz udało się złapać kilka większych partii, więc jest lepiej niż ostatnio.

Heniek mimo, że kiepsko rozpoczął poranek, od razu zauważył, że z jego klientem coś jest nie tak.

-Wszystko w porządku? Jest Pan dziś od początku bardzo poważny. I jakby zamyślony. Jakieś problemy?

-Takie tam drobnostki. Ale widzę, że i Ty dzisiaj trochę niewyraźny jesteś.

-Aż tak po mnie widać? Miałem słaby poranek. I drobnostki tak Pana martwią? Domyślam się, że to coś poważniejszego, ale szanuję Pana prywatność.

-Widać po Tobie, oczy Ci się trochę same zamykają.

-Widzi Pan, nawet espresso mi nie pomogło. Ale może potem się rozkręcę. A przechodząc do tematu spotkania, chciałem z Panem porozmawiać o…

Panowie dość płynnie przeszli do omawiania konkretnego tematu finansowego. Temat ciągnął się ponad 2 godziny. Krótko przed południem, spotkanie chyliło się ku końcowi.

-A więc mamy ustalone, w tym przypadku ten plan awaryjny jest niezwykle istotny i pozwoli Panu bezpieczniej relokować pieniądze w tej grupie aktywów.

-Dobrze, myślę, że rozumiem i nie mam chyba żadnych wątpliwości co do tego planu. Wcześniej nie wiedziałem, że to tak ważne.

-Spokojnie, ma Pan od tego mnie, abym Panu pomagał.

Przez moment klient Heńka milczał i nic nie odpowiadał. Natomiast Heniek porządkował dokumenty w kartotece klienta.

Adam, znamy się nie od dziś i widzę, że jesteś inteligentnym facetem. Dobrze myślisz, drobnostkami bym się tak nie przejmował.

-Tak właśnie myślałem, że błahe sprawy aż tak by Pana nie przejmowały. Zawsze jest Pan wulkanem pozytywności, a dziś jakby Pan całkiem zgasł.

-Sprawy rodzinne…

-Rozumiem, to bardzo bliskie Panu osoby.

-Zupełnie nie wiem co się z nią stało. Jest jakaś…inna.

-…

-Moja córka zachowuje się ostatnio niepokojąco. Mimo że już jest pełnoletnia, tak nie wiem jak na nią teraz wpłynąć.

-Co Pana niepokoi w jej zachowaniu?

-Zaczęła się ubierać inaczej, trochę tak wyzywająco. Jakby chciała chłopakom w głowie zawrócić, ale nie swoim intelektem. A że natura także hojnie ją obdarzyła kobiecymi walorami, to jakby zaczęła ich używać w niewłaściwy sposób.

Heniek z każdym słowem wyostrzał swoją uwagę na to, co opowiada John.

-Wpadła w jakieś niewłaściwe towarzystwo? Ktoś w pracy czy w szkole ma na nią zły wpływ?

-Właśnie nie. Ale nie poznaję jej ostatnio! I to mnie bardzo martwi. ­Bo zawsze była skromną i ułożona dziewczyną. A teraz? Jej ubiór momentami wygląda bezpruderyjnie. Jakby tylko czekała aż ktoś z niej ściągnie ubrania.

-To faktycznie, bardzo niepokojące.

-A wiesz co najbardziej mnie zaskoczyło? Jak zobaczyłem, że wychodzi z domu w ZAKOLANÓWKACH i krótkiej spódnicy! Nigdy jej się to nie zdarzyło, bo zawsze sukienki lub długie spodnie nosiła. A tutaj – zupełnie inny strój, który może chłopcom zawrócić w głowie. Zresztą, nie tylko w głowie…

Heniek poczuł jak nagle trzeźwieje z porannej senności i jakby umysł zaczął mu inaczej pracować.

-Tak, m-ma pan rację. To niepokojąca zmiana, tym bardziej skoro wcześniej była ułożona i skromna. A nastoletni bunt jak przechodziła?

-O dziwo, nie sprawiała żadnych problemów. I teraz zastanawiam się czy czasem coś się nie opóźniło. Może dopiero teraz nastał dla niej ten okres?

-Nie wydaje mi się, nie słyszałem nigdy o takich opóźnieniach.

-Ja dotąd także nie, ale kto wie… Może moja córka jest jakimś wyjątkiem.

Heniek zaczął coraz mocniej myśleć, w pewnym momencie jego uwaga zaczęła uciekać w otchłań myśli. Czy właśnie zaczęło się wszystko układać w jedną całość?

­-Adam, wszystko ok?

John zauważył, że Heniek przestał go słuchać.

­-Tak? Tak… Przepraszam, tak pan o tym opowiada obrazowo, że aż sobie sam wyobraziłem jak ja bym się czuł na Pana miejscu. Jakby moja córka zaczęła się tak zachowywać, ubierać wyzywająco… Miałbym gonitwy myśli, co, jak, dlaczego i po co ona to robi. Znając siebie – myślę, że bardzo bym to przeżywał. A teraz nie wiem… Nie wiem jak mógłbym jej przemówić do rozsądku. Więc po części, rozumiem co Pan czuje i co się może kotłować w Pańskim umyśle. Na pewno nie mam pełnej pewności, ale DOMYŚLAM SIĘ o czym Pan myśli i jakie scenariusze piszą się w Pańskiej głowie. Jezu… Aż nie mogę sobie tego wyobrazić jakbym to przeżywał na Pańskim miejscu…

Heniek zreflektował się jednym ciągiem słów. Chyba został przez Johna dobrze odebrany, bo ten delikatnie się uśmiechnął. I po chwili wstał, kierował się już do wyjścia.

Dziękuję Ci za spotkanie. Do zobaczenia.

John wyciągnął dłoń na pożegnanie. Heniek wstał i ścisnął dłoń swoją dłonią

­-Do zobaczenia, cieszę się, że mogłem pomóc.

John wyszedł z biura, a Heniek został sam przy biurku.

-Jasna cholera…

CDN…
W 8. części przygód Heńka!

Kudłate myśli – kosmate myśli, które mają włosy

Leave a Comment