Heniek Szuka Szczęścia. Cz.2

Heniek postanowił się odważyć.
Nieco zestresowany kliknął „Napisz wiadomość” na profilu Magdaleny.

Heniek napisał do Magdaleny z grupy dla singli. Wysłał wiadomość około południa. Akurat miał w tym momencie chwilę przerwy w pracy.
Bo Heniek pracuje w biurze finansowym. Nie pracuje jako księgowy, nie jest żadnym kasjerem. Jego praca polega na doradztwie. Klienci zgłaszający się do biura, to najczęściej przedsiębiorcy. A to ta grupa zawodowa, która potrzebuje dużo, a może nawet najwięcej doradztwa finansowego. Poza przedsiębiorcami, zgłaszają się także osoby prywatne, zwykli pracownicy, którzy niekoniecznie znają się na pieniądzach i ekonomii, a bardzo chcą płacić mniejsze podatki i dobrze ulokować swoje ciężko zarobione pieniądze.

Prawie każdy dzień w pracy wygląda podobnie. Według ustalonego terminarza Heniek spotyka się z klientami, w swoim biurze lub w firmie klienta. Oczywiście, ta elastyczność jest podyktowana chęcią zadowolenia bardzo zajętych klientów. Bo nie oszukujmy się – przedsiębiorcy, w Polsce i za granicą, mają niełatwe życie. Szczególnie, że chcą mieć wgląd do wszystkiego w firmie, aby być na bieżąco. W końcu to ich firma. A skoro tak, to mają przez to mało czasu. Mniej niż mogliby mieć.

-Dzień dobry Panie John, z tej strony Heniek Adamski z biura finansowego. –dzwonił do jednego z klientów.
O, cześć Adam! – odpowiedział John.
Jak idą Pańskie interesy? – spytał Heniek.
A daj spokój… Ostatni miesiąc całkowicie wymknął się spod kontroli. – zaczął John. –Nie wiem dlaczego poziom zadowolenia klientów spadł, a my nic nie zmienialiśmy. Traktujemy ich nadal w ten sam sposób, a oni mają pretensje jakbyśmy nagle znacznie pogorszyli customer service. Nie rozumiem co się dzieje. – kontynuował.
I z pewnością źle się to przekłada na firmowe finanse. –skwitował Heniek.
Żebyś wiedział, Adam! Wiem, że pewnie dzwonisz, żebyśmy ustalili dzień na konsultację, ale zrozum… Teraz nie mam czasu na to. Muszę przeanalizować co się dzieje, że klienci są niezadowoleni. –tłumaczył John. -Więc w tym tygodniu nie dam rady. Może następny? – dodał.
Jasne, dobrze rozumiem Pańskie położenie. –odparł Heniek. –Zadzwonię w następnym tygodniu i wtedy może coś się wyklaruje?
O, dobrze. Niech tak będzie. –lekko odetchnął John.
Nie przeszkadzam w takim razie. Oby się udało znaleźć przyczynę, Panie John. –Heniek dążył do końca rozmowy.
Dzięki, do usłyszenia Adam.
Do usłyszenia.

I tak wyglądała większość rozmów z klientami, kiedy Henryk umawiał się na konsultacje. Zwykle każdy był zabiegany, każdy był mocno zajęty, terminy goniły, zaległości się gromadziły. Ustalenie spotkania za pierwszym razem, w rozmowie z przedsiębiorcą, było praktycznie niemożliwe. A jeśli już się tak udało, było to wręcz cudownie szczęśliwym strzałem. I to właśnie między spotkaniami z klientami Heniek dzwonił, aby umawiać kolejne spotkania.

Na całe szczęście, pracy do domu nie musiał zabierać. A jeśli już, to nie były częste epizody. Gdyby pracował po godzinach, nie miałby czasu na myślenie o sprawach prywatnych. A skoro praca po godzinach się nie zdarza, to wolnego czasu ma za dużo. Jak można zgadnąć, efekt jest oczywisty – niemalże nieustanne rozmyślania o samotności, o braku przyjaciół, znajomych, marzenie o poznaniu drugiej połowy.

Mimo to, Heniek stara się jak najmocniej wykorzystywać do własnego rozwoju. Ogląda wiele filmów podróżniczych, skleja modele pojazdów, podejmuje wiele pieszych i rowerowych wędrówek. Stara się możliwie jak najmocniej zapełniać ten czas wolny. Nie chce się pogrążać w otchłani samotności i pustki. On dobrze wie, że to mogłoby się źle skończyć. Mała pustka może zamienić się w dużą, ogromną dziurę, nad którą mógłby całkowicie stracić kontrolę. Uczucie kłucia w sercu, beznadziei i bezsilności. Jak wiele jeszcze będzie musiał znosić?

Wszedł ponownie na grupę dla singli. Tego dnia znów zobaczył wiele nowych postów i dyskusji w komentarzach. Znów dał się wciągnąć w ich lekturę, co sprawiało mu wiele radości. Na niektóre komentarze parskał śmiechem, ludzie potrafili być mega zabawni i dobrze ripostować. To dodawało mu otuchy, cieszył się, że może niejako należeć i uczestniczyć w tej „rozmowie”.

Minęło już kilka dni, gdy nagle na ekranie smartfona pojawiło się powiadomienie.
Magdalena przesyła wiadomość.

„Cześć. Miło, że napisałeś…”

CDN.

Kudłate myśli – kosmate myśli, które mają włosy

Leave a Comment